Dookoła Polski – Dzień 3

Kolejny piękny poranek, zaczynała się też lepsza pogoda. Ciepło coraz cieplej. Z rano jeszcze lekkie chmury, ale potem lepiej i lepiej. Sejny i lecimy na południe. Trasa opracowana z pomocą Wielkiego Rowerzysty, znawcy i miłośnika tamtych okolic. Oczywiście zwiedzanie to jakiś margines. Nadal najważniejsza jest droga, jazda, kilometry. No ale skoro tam już jestem, to postoje można zrobić w ciut ciekawszych miejscach. Trochę szutrów, i bajkowa „Droga Perfekcyjnej Nawierzchni i Miliona Zakrętów Wśród Lasów”. A to ściana wschodnia – bieda i prymitywizm, słabo, słabo miało być. A tu TAKA droga. Chłopaki jarający trawę na poboczu, buchali tak, że wyczułem śmigając obok nich osiemdziesiątką. Czekali na stopa który nie jeździł. Śmignąłem tylko ja. Taka to Ściana Wschodnia. Jeszcze zdarzył się nawet deszczyk przy meczecie w Kruszynianach. Szybko zajrzałem, byłem, zaliczyłem. I w drogę.

2015-07-14 11.34.28

Meczet w Kruszynianach

Dalej ciągniemy jak najbliżej granicy. Wsie do których prowadzą tylko szutrowe i polne drogi, naprawdę zabite dechami. Ale wcale nie mam wrażenia że to biedny rejon. Jest całkiem ok. Do Białowieży prowadzi mega wypasione 20km drogi. Niełatwo utrzymywać prędkość. Utrzymywać ją w miarę zgodnie z przepisami… Ale jestem już naprawdę daleko, to pomaga mi nie szaleć, jeszcze wiele kilometrów przed nami, Honda musi dać radę. Duża odległość od domu pomaga w bezpieczniejszej jeździe. Przynajmniej na 16 letnim motocyklu.

Obiad w Restauracji Carskiej w Białowieży to jeden najprzyjemniejszych momentów tego wyjazdu. Pierwszorzędne jedzenie, i naprawdę bardzo przyjemne miejsce – restauracja jest na dawnym dworcu kolejowym.

2015-07-14 13.57.04

Restauracja Carska w BIałowieży

Następny kierunek to Drohiczyn i przeprawa promem. Zrobiło się już naprawdę gorąco, upał powoli zaczynał doskwierać a to był dopiero początek. Na miejscu okazało się że miałem szczęście, prom nie zabierał już samochodów ze względu na niski stan wody. Ale jeszcze się przeprawiłem.

2015-07-14 17.01.25

Ręczny prom linowy w Drohiczynie

Z Drohiczyna polecieliśmy na Górę Grabarkę. W sumie to nie wiem po co. Zupełnie mnie to nie zaciekawiło. Częstochowa Prawosławia, ale to jednak dla mnie zbyt odległe, niezrozumiałe. Miałem problem aby tam trafić, a na miejscu było jakoś zwyczajnie smutno. Nie pasowaliśmy tam zupełnie, krótki postój i bez żalu pojechałem. Ok, zdjęcie zrobiłem:-)

2015-07-14 16.12.50

Góra Grabarka

Ostatni cel tego dnia to Swory. Wioska gdzie urodził się mój Ojciec. Chyba staję się nieco sentymentalny. Sama wioska to nic nadzwyczajnego, nie znalazłem nikogo kto pamiętałby czasy wojny. Ale przebywanie w okolicach gdzie mieszkali, pracowali, żyli przodkowie ma w sobie jednak coś emocjonującego a może nawet magicznego.

Nocleg na polu namiotowym w Poleskim Parku Narodowym. Uwielbiam takie miejsca. Oczywiście nikogo tam nie było, za to była wielka wiata gdzie mogłem nawet wjechać motocyklem aby nie zmókł w nocy. Miękka trawka, dookoła drzewa, sielski klimacik. Tego dnia byłem jednak już dość mocno zmęczony, przejechałem ponad 570km.

Posted in Dookoła Polski and tagged with . RSS 2.0 feed.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *