Via Baltica 2016 – Pomysł

Pomysł narodził się chyba jeszcze przed wyjazdem dookoła Polski. Wtedy jednak wyjazd był zbyt ambitny, nie miałem tyle czasu, ale tez wystarczającego doświadczenia, a co najważniejsze nie znałem jeszcze Hondy wystarczająco dobrze.

Inspiracją była świetna wyprawa dookoła Bałtyku zrealizowana przez Wiktora Karczewskiego na WSK 125 rocznik ’79. Nie ukrywam że zaimponował i bardzo spodobał mi się ten dość odważny pomysł, z kilku zresztą względów. Przede wszystkim oczywiście motocykl – WSK trudno nazwać „Wielkim Podróżnikiem” ale ma w sobie wiele uroku powodowanego oczywiście przede wszystkim nostalgią i wspomnieniami czasów liceum. Miałem nawet podobną maszynę – WSK Lelek, czyli offroad’owa wersja WSK. Ponadto wyjazd był zrealizowany w stylu „przydrożnym” – noclegi na dziko, ogniska, żadnych wypasów. Wyprawa przez duże W, tak jak lubię. No i oczywiście sama trasa – nie ukrywam że polubiłem projekty w stylu „dookoła”.

Sam oczywiście zmodyfikowałem pomysł i trasę. Jak dookoła Bałtyku, to znaczy brzegiem, czyli najważniejsze to nie oddalać się od naszego morza. W sumie wystarczył jeden wieczór przy Base Camp i trasa była gotowa. Początkowo planowałem noclegi na kempingach ale po sprawdzeniu cen w Szwecji i Finlandii postanowiłem raczej również celować w dzikie noclegi. Szczególnie że w Skandynawii jest to całkowicie legalne.

Mapa via baltica

Via Baltica – wersja pierwotna

Trasę nazwałem „Via Baltica”, tak jak droga E67 z Warszawy do Tallina. Po prostu to ładna nazwa i tyle…Oczywiście troszkę poszedłem na łatwiznę – omijam Obwód Kaliningradzki, nie chce mi się załatwiać wizy i stać na granicy. Potem prom Tallin – Helsinki i pozostaje już tylko droga. Postanowiłem też wracać mostami a nie promem, wydłuża to trasę, ale po prostu chciałem nimi pojechać. Końcówka i tak pewnie już będzie gnaniem do domu.

Ten pomysł pomaga mi przetrwać zimę, której bardzo nie lubię. Zimowanie motocykla to również nowe doświadczenie. W sumie ograniczyłem serwis do umycia Hondy, wyczyszczenia i nasmarowania łańcuch i wyjęcia akumulatora. Wymieniłem też osłonkę kierunkowskazu którą zgubiłem podczas chyba ostatniej jazdy w sezonie, pod koniec grudnia. I to było zresztą moje pierwsze poważne rozkręcanie, musiałem wyjąć boczny panel, czyli również częściowo odkręcić gmole. Naprawdę jak na mnie to gruba sprawa. Teraz mój Wielki Podróżnik śpi sobie pod pokrowcem i czeka na pierwsze ciepłe dni.

A ja marzę o Via Baltica.

Posted in BLOG, Via Baltica and tagged with . RSS 2.0 feed.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *